Blog SportsWebinar > Nowinki > Probiotyki – moda zaszła za daleko?

Probiotyki – moda zaszła za daleko?

Na przestrzeni ostatnich lat kwestia mikroflory jelitowej bez wątpienia stała się jednym z najczęściej poruszanych tematów w środowisku dietetycznym. Coraz większa liczba publikacji naukowych opisujących skomplikowaną sieć interakcji między mikroorganizmami a gospodarzem spowodowała, że od pewnego momentu mikrobiotę zaczęliśmy postrzegać jako jeden z fundamentów naszego zdrowia, którego zachwianie może nieść znaczące komplikacje zdrowotne. Dowiedziono, że dysbioza jelitowa współistnieje z takimi schorzeniami jak otyłość, depresja, choroby autoimmunologiczne, czy autyzm. To dało pewnego rodzaju pretekst, by mikrobiotę zacząć rozpatrywać jako potencjalny cel terapeutyczny w tych chorobach, zaś probiotykoterapię jako główny element umożliwiający jej modulację.

Odpowiedź rynku na te odkrycia była natychmiastowa. Ilość preparatów probiotycznych zaczęła rosnąć w zatrważającym tempie, łatwo dostępne stały się badania mikroflory jelitowej, a konsumenci zostali zbombardowani chwytliwymi, naginającymi fakty twierdzeniami, które sugerowały, że obecny styl życia, środowisko, czy już nawet jednokrotnie przebyta antybiotykoterapia wymaga stosowania probiotyków do końca życia. Nie zabrakło także innych, czysto marketingowych, momentami absurdalnych haseł sugerujących, że „jeśli probiotyk nie pomoże to na pewno nie zaszkodzi”, czy też „lepszy byle jaki probiotyk niż żaden”. Wszystko to doprowadziło do momentu, w którym preparaty probiotyczne uzyskały wizerunek w pewnym sensie uniwersalnej i bezpiecznej pigułki, pozbawionej jakichkolwiek wad. Czy tak jest w rzeczywistości?

Badania mikroflory jelitowej

Pomimo powszechnie używanych pojęć „dysbiozy” oraz „eubiozy” naukowcy po dzień dzisiejszy mają ogromny problem z właściwym zdefiniowaniem tych terminów [1]. Obecnie z dużą pewnością można już powiedzieć, że zakres mikrobiomów u ludzi zdrowych jest na tyle duży, że stworzenie optymalnej kombinacji bakterii, którą moglibyśmy określić jako „zdrową mikrobiotę” wydaje się być niemożliwe. Takich „zdrowych” kombinacji jest prawdopodobnie wiele. W praktyce oznacza to więc, że nie posiadamy na ten moment jakiegokolwiek konkretnego punktu odniesienia/celu, do którego (i w jaki sposób) moglibyśmy dążyć.

Kontrowersyjny w związku z tym jest m.in. sposób ustalania norm dla poszczególnych rodzajów bakterii przez laboratoria, który opiera się zazwyczaj na analizie stolca określonej, odpowiednio wyselekcjonowanej grupy potencjalnie zdrowych osób. Pomijając wspomnianą dużą zmienność osobniczą w kompozycji flory bakteryjnej, już sam proces selekcji może być mocno problematyczny, gdyż mimo szeregu kryteriów, które osoby te muszą spełnić, niektóre z nich ciężko jest zweryfikować i opierają się często na.. słowie honoru badanego. Można tutaj przywołać dość świeżą sytuację, gdzie jedna z przodujących firm zza oceanu przy tworzeniu zakresów referencyjnych do testu dla dorosłych wykorzystała kilkadziesiąt próbek kału osób nieletnich i co najmniej jedną zwierzęcia domowego [2]. Choć nie należy tego przypadku uogólniać do innych laboratoriów, brak rzetelnej standaryzacji owych testów jest jednym z ważniejszych czynników który należy brać pod uwagę.

Co więcej, należy pamiętać, że zmiany w składzie mikroflory kałowej mogą zachodzić bardzo dynamicznie, na skutek m.in. zmian dietetycznych, występowania czynników stresowych, czy przyjmowanych leków [3]. Możliwa jest więc sytuacja, w której osoba wykonująca badanie w dwóch różnych dniach tygodnia, otrzymałaby dwa istotnie różniące się od siebie wyniki. Mało tego, podobnie jak wiele procesów zachodzących w organizmie, mikrobiota również wykazuje oscylacje okołodobowe, a więc wynik może w pewnym stopniu zależeć nawet od tak potencjalnie błahych czynników jak pora roku, czy nawet.. godzina oddanego stolca [4-5]. Dodatkowo, sama analiza kału nie odzwierciedla w pełni faktycznego składu mikroflory jelitowej, która w różnych jego segmentach potrafi znacząco się różnić. Pytanie więc, choć dla niektórych może wydać się szukaniem dziury w
całym, czy testy te nie powinny być reklamowane raczej jako „badania mikroflory kału”, nie zaś jako „badania mikroflory jelit”?

Jeszcze innym z elementów poddających w wątpliwość użyteczność tych testów jest to, że znaczna część drobnoustrojów jest niemożliwa do zidentyfikowania metodą tradycyjnego posiewu mikrobiologicznego (a to właśnie na tym sposobie najczęściej bazują polskie laboratoria).

Pomijając więc nawet wyżej wspomniane kwestie, opieranie się na jedynie niewielkim wycinku danych w pewnym sensie nie docenia różnorodności naszej mikrobioty i może prowadzić do wielu błędnych wniosków. Co więcej, konsumenci często korzystają z dostępnej opcji wysyłkowej, podczas której próbki transportowane są średnio przystosowanymi do tego firmami kurierskimi. Warto w tym momencie wspomnieć, że nieodpowiedni czas oraz warunki transportu materiału (tzw. błędy przedanalityczne) mają bardzo istotny wpływ na końcowy wynik badania. W takim przypadku, nieco utopijna jest więc wiara w to, że od momentu oddania stolca do przyjęcia go w laboratorium nie zajdą żadne zmiany w populacji drobnoustrojów. Bardziej miarodajne w ocenie mikroflory jelitowej wydają się być testy opierające się na metodach molekularnych i genetycznych, choć i te posiadają pewne ograniczenia.

Stanowisko badaczy naukowych i klinicystów zajmujących się od lat tematem mikrobiomu jest jasne – badanie mikroflory jelitowej z kału jest na ten moment niczym więcej jak interesującym narzędziem badawczym. Z perspektywy terapeutycznej jest mało użyteczne i na ten moment nie przynosi choćby najmniejszych wskazówek, które mogłyby pozwolić na dobór odpowiedniej probiotykoterapii.

Probiotykoterapia celowana

Główną ideą „probiotykoterapii celowanej” jest możliwie jak najdokładniejszy dobór szczepów probiotycznych do sytuacji klinicznej danej osoby, który ma zaowocować najlepszym efektem terapeutycznym przy minimalizacji szansy wystąpienia zdarzeń niepożądanych. Określenie to, choć w swoim zamyśle jak najbardziej słuszne, w różnych kręgach bywa inaczej interpretowane i wykorzystywane.

Hasło „probiotykoterapii celowanej” stało się jednym z motywów przewodnich firm oferujących omówione wyżej badania mikroflory kałowej. Firmy te, w oparciu o otrzymany wynik laboratoryjny oraz wywiad chorobowy pacjenta, dostosowują indywidualny schemat suplementacji pro- i/lub prebiotycznej. Co prawda, już sama potencjalna niemiarodajność uzyskanych wyników powinna być powodem obiekcji ze strony konsumenta, ale istnieją także inne elementy, które budzą wątpliwości wobec rzekomo „celowanej” terapii. Warto zwrócić uwagę na to, że wbrew powszechnej opinii, celem probiotykoterapii nie jest uzupełnianie brakujących szczepów probiotycznych. Jest to niemożliwe przede wszystkim z tego względu, że suplementowane szczepy nie posiadają trwałej zdolności kolonizacji nabłonka jelita. Bakterie probiotyczne wywierają więc działanie tymczasowe, które zanika wraz z zaprzestaniem ich przyjmowania (to okresowe działanie może jednak pozostawić po sobie długotrwały efekt zdrowotny). Co więcej, choć za główny mechanizm działania probiotyków upatruje się modyfikację mikroflory jelitowej, w rzeczywistości wywierają one często znikomy wpływ na mikroflorę okrężnicy, potencjalnie większy zaś na środowisko jelita cienkiego [6-7]. Probiotyki mogą jednak działać korzystnie, nie wywierając przy tym istotnego wpływu na skład mikrobioty, a modyfikując np. jej funkcję, wchodząc w interakcję z komórkami odpornościowymi gospodarza oraz przez szereg innych mechanizmów. Automatycznie nasuwa się więc pytanie, czy rzekomo wykrywana w testach kału „dysbioza jelitowa” może być jakkolwiek skutecznie modyfikowana probiotykami? Choć pewne dane sugerują, że w niektórych przypadkach jest to możliwe, nasz obecny stan wiedzy z pewnością nie umożliwia dokonywania tego w sposób spersonalizowany [8].

Innym, na ten moment jedynym słusznym i racjonalnym podejściem do „probiotykoterapii celowanej” jest wybór takich szczepów probiotycznych, których skuteczność w oczekiwanym przez nas aspekcie została klinicznie udowodniona. Przykładowo, oczywistym jest więc, że niezależnie od składu mikroflory naszego kału, w celu podtrzymania remisji wrzodziejącego zapalenia jelita grubego (WZJG) powinniśmy wybrać szczep o potwierdzonej w tym przypadku skuteczności jakim jest Escherichia coli nissle 1917, nie zaś np. Lactobacillus rhamnosus GG, którego korzystnego wpływu w przypadku WZJG nie zaobserwowano. Jest to kolejny z powszechnych problemów, spotykany również w publikacjach naukowych, gdzie efekt charakterystyczny dla danego szczepu bakteryjnego (lub jego brak) ekstrapoluje się na całą grupę probiotyków.
Kwestia szczepozależności oraz faktyczne wskazania i potencjalne niebezpieczeństwa płynące ze stosowania probiotyków zostaną szerzej omówione w drugiej części artykułu.

Ciąg dalszy wkrótce!

LITERATURA:
[1] Brüssow, Harald. (2019). Problems with the concept of gut microbiota dysbiosis. Microbial Biotechnology. 10.1111/1751-7915.13479.
[2] Erin Brodwin. “uBiome insiders say key science at the buzzy startup was flawed from the start. Now, the company and a top science journal are investigating”. Business Insider 2019.
[3] David L. A., Maurice C. F., Carmody R. N., Gootenberg D. B., Button J. E., Wolfe B. E., et al. . (2014). Diet rapidly and reproducibly alters the human gut microbiome. Nature 505, 559–563.
[4] Liang X. et al. Rhythmicity of the intestinal microbiota is regulated by gender and the host circadian clock. Proc. Natl. Acad. Sci. U. S. A. 2015; 112: 10479-10484
[5] Liang, X., & FitzGerald, G. A. (2017). Timing the Microbes: The Circadian Rhythm of the Gut Microbiome. Journal of Biological Rhythms, 32(6), 505–515
[6] Kristensen et al. (2016) Kristensen NB, Bryrup T, Allin KH, Nielsen T, Hansen TH, Pedersen O. Alterations in fecal microbiota composition by probiotic supplementation in healthy adults: a systematic review of randomized controlled trials. Genome Medicine. 2016;8(1):52.
[7] Derrien M, van Hylckama Vlieg JET. Fate, activity, and impact of ingested bacteria within the human gut microbiota. Trends Microbiol. 2015;23:354–66.
[8]
McFarland LV. Use of probiotics to correct dysbiosis of normal microbiota following disease or
disruptive events: a systematic review. BMJ Open. 2014;4(8):e005047

Dodaj komentarz